Sobotni poranek zapewne zniechęcił większość ludu do wypadu na skały. Jednak nie wszystkich. Z awaryjnym planem turystyczno-krajoznawczym w zanadrzu, 8.30 wyjazd w stronę Rzędkowic. Lekki przesyt tymi skałami (w żadnym wypadku niechęć:]), ale inne rejony prawdopodobnie wodą i błotem płynące. Na miejscu mżawka i wiatr ale dosyć ciepło. Szybciutka rozgrzewka na Lechworze i widać że jednak można coś ukulać. Wstawka w Płytę Kuchara, gdzie przy wątpliwym wzroście robi się ciekawie. Dalekie ruchy i wysokie wstawianie nóg obowiązkowe. Droga puszcza w trzeciej próbie zatrzymując jednak dla siebie kawałek skóry. Chwila odpoczynku i wejście w Prostowanie Horyzontów Techniki. Droga trzyma poziom przez całą długość. Wszystko idzie dobrze...do ostatniej wpiny. No nic, następnym razem, byleby nie za długo...