Niezastąpione Rzędki znów dały radę. Pomysł wydawał się nieco rozpaczliwy, ale dla spragnionych wspinania jakaś tam iskierka nadziei się tliła. Już o 10:30 pod skałami, z drżeniem serca sprawdzamy czy skała zmrozi łapę. Niespodziewanie jest dosyć ciepła. Troszkę rozgrzeweczki i zaczynamy. Słońce wychyla się zza chmur i po chwili zbędna odzież ląduje w śniegu pod skałami. Długi rękaw całkiem wystarcza. 2-3 stopnie na plusie, często wychodzące słońce, brak wiatru i ciepła skała uczyniły wspinanie nie tyle znośnym, co całkiem przyjemnym. Nawet na tyle żeby poprowadzić dróżkę z zeszłego wyjazdu czyli Świeże bułeczki:]